Wasze historie – wywiad z Zajączkiem Wielkanocnym

Last Updated on

Z cyklu Wasze historie przedstawiamy wywiad z Zajączkiem Wielkanocnym – gwiazdą filmu i reklamy oraz entuzjastą zdrowej diety i aktywności fizycznej.

Portal Polonii [PP]: Jak to się stało, że zostałeś Zajączkiem Wielkanocnym?

Zajączek Wielkanocny [ZW]: Była wiosna. Pierwszy dzień świąt, czyli Wielka Niedziela. Leżałem sobie na trawie. Nagle z lasu wybiegły dzieci. Szukały czegoś. Przyglądałem się im uważnie. Biegały po łące i krzyczały. Pomyślałem sobie, że może by ich tak czymś zająć. Pokicałem więc do hurtowni i kupiłem czekoladowe jajka. Wróciłem na łąkę i pochowałem jajka w trawie. Dzieci oczywiście dalej biegały, ale teraz miały już cel😊 Od tego czasu zjawiam się niespodziewanie co roku w ogródkach i  parkach. Staram się robić niespodziankę zarówno dzieciom, jak i dosrosłym. Poza tym, szukanie jajek jest wyrazem wielkanocnej radości. Oprócz tego, jestem pierwszym ze zwierząt pojawiającym się na łące na wiosnę. Tym samym, stałem się symbolem życia po zimowym śnie i zwiastunem nadchodzącej wiosny.

PP: Kto pomaga tobie w chowaniu czekoladowych jajek?

ZW: Rodzice, ale tak naprawdę dobrzy są w tym seniorzy. Mają więcej wolnego czasu, co pozwala im bardziej zaangażować się w całą procedurę chowania jajek.

PP: Czy wiesz, w którym kraju spożywa się najwięcej czekoladowych zająców?

ZW: Szczególnymi smakoszami czekoladowych zajączków są Niemcy, którzy jedzą ich co roku aż 12 tysięcy…ale oczywiście najliczniejszą grupą docelową są dzieci.

PP: Odwiedzasz różne kraje. Które tradycje wielkanocne są tobie najbliższe?

ZW: Prawie wszędzie mam swoich przedstawicieli, którzy w różny sposób obchodzą święta wielkanocne. Święta wielkanocne obchodzi się na całym świecie, ale świąteczne zwyczaje wyglądają w różnych punktach globu bardzo różnie. Niektóre zwyczaje są podobne do tych w Poslce. Mieszkańcy dalekiej wyspy Bali na Oceanie Indyjskim podobnie jak Polacy robią palmy i święcą potrawy wielkanocne. Mają też swój własny zwyczaj, który polega na budowaniu ołtarzy z małych, kolorowych ciastek.

Szwedzi, natomiast, zamiast palm zdobią gałązki krzewów, używając do tego barwnych piórek. Do najmłodszych mieszkańców Szwecji również przychodzi zajączek, który w Wielką Sobotę przynosi im czekoladki.

W Stanach Zjednoczonych Wielkanoc spędza się z rodziną. Oprócz jajek, pieczonej szynki w słodkim sosie i ciast nie ma specjalnych potraw. Kiedy jajka są już pomalowane, rodzice (a właściwie zając, czyli Easter Bunny) chowają je przed dziećmi w najróżniejszych miejscach w domu lub ogrodu. Pociechy mają za zadanie znaleźć wszystkie pisanki, a potem mogą je wszystkie zjeść. Co roku grupka biednych dzieci może uczestniczyć w szukaniu jajek ukrytych w Białym Domu (Easter Egg Hunt). Zajączek przynosi dzieciom prezenty: w wielkanocnym  koszyczku znajdują się najczęściej słodycze, owoce oraz drobne upominki.

Święta na czeskich wsiach zaczynają się w poniedziałek rano. Zwą się szmigrus (widać tu podobieństwo do polskiego śmigusa-dyngusa). Tego dnia dorośli czekają w domach, bo chłopcy w kilkuosobowych grupkach objeżdżają (każdy tym co ma) te domy, w których mieszkają ich rówieśnice. Niosą ze sobą pomlazki, czyli warkocze splecione z trzech, pięciu, siedmiu lub dziewięciu wierzbowych gałązek. Dziewczyny oblewają ich z okien wodą, ale chłopcy, nie bacząc na to, wpadają do domu i ścigają piszczące i kryjące się po kątach dziewczyny, żeby je wysmagać pomlazkami.

Ciekawy zwyczaj panuje w Bułgarii, gdzie istnieje zwyczaj rozbijania jajek wielkanocnych na szczęście. Jajka są rozbijane po czuwaniu w Wielki Piątek i przez następne kilka dni. Pierwsze jajko, które zostanie rozbite o mury kościoła jest jednocześnie pierwszym jajkiem, które ludzie jedzą po długim Wielkim Poście. Ludzie rozbijają między sobą jajko o jajko, a osoba która jako ostatnia pozostanie z nierozbitym jajkiem ma mieć szczęście przez cały rok.

Jak widać z powyżej opisanych zwyczajów są one różnorakie na całym świecie. Jednak symbolem, który występuje najczęściej jest jajko wielkanocne – symbol nowego, odradzającego się życia.

Easter Bunny Postcard 1915 Stecher

PP: Wszyscy pamiętamy Twoje role w filmach dla dzieci i młodzieży: Zając Poziomka, czeski Krecik, Królik Bugs, Wilk i zając. Skąd pomysł na karierę aktorską?

ZW: Czasami trzeba zdobyć dodatkowe fundusze na czekoladowe jajka dla dzieci, których rodzice nie mają zbyt dużego budżetu domowego. Profity za rolę przekazuję na zakup czekoladowych jajek.

PP: Teraz działasz głównie w branży cukierniczej. Czy to nie jest sprzeczne z Twoją dietą warzywno-owocową?

ZW: Dieta dietą, a po ostatnich kwarantannach trochę znudziło mi się zdrowe odżywianie, domowa gimnastyka oraz spacery w promieniu do 5 kilometrów od domu. Postanowilem trochę zaszaleć i wejść w branżę cukierniczą. Oczywiście, jak nie przetestujesz towaru, to nie wiesz co masz. Dlatego biznes wziął górę nad dietą. Po za tym jestem czekoholikiem.

PP: Czy to prawda, że od czekoladowych zajączków się nie tyje?

ZW: Oczywiście, że nie. Do ich wytwarzania używamy specjalnej receptury. A poza tym to tylko raz do roku. Szaleć czasami trzeba, bo byłoby nudno.

PP: Co robisz, aby być w dobrej formie?

ZW: Kicam, kicam i kicam. Czasami ćwiczę też razem z panią Basią z LET’S GET ACTIVE”. Polecam!

PP: W co najbardziej lubiłeś się bawić jako dziecko?

ZW: Oczywiście, że w puszczanie zajączków.

PP: Co było pierwsze: jajko czy kura?

ZW: Dinozaury 😊

Rozmawiały Justyna Tarnowska i Joanna Gołębiowska.

Mother hen and four chicks (#74386666, Creative Commons by 123RF)

Można pomyśleć: „to bzdura”,
lecz konflikt jest nierozwiązany,
co było najpierw jajko czy kura?
– moment stworzenia nieznany.

Z czego kurczątko powstało?
No raczej z jajka, chyba…
A jajko? Co się zadziało?
W ten sposób każdy gdyba…

Lecz jeśli to takie problematyczne
lepiej zostawić tę dysputę,
tu coś jest mało logiczne,
co niby działo się z kogutem?

Zacznijmy rozważać od tego wątku,
resztę uznając za rzecz wtórą.
To kogut był na początku,
i temat przestaje być bzdurą.

Mam nadzieję, że wszyscy wiecie
rodzice najpierw, dziecko potem,
lecz jeśli dalej się spierać chcecie
to ja zostawiam was z tym kłopotem.

Grażyna Rodriguez

Zdjęcie z miniatury: Marjon Besteman-Horn z Pixabay