Pożegnanie Grażyny Brzostowskiej

Last Updated on

1 marca 2021 r.

Kto by pomyślał, że młoda kobieta, migrująca do Geelong 38 lat temu wraz z mężem i dwójką małych dzieci, będzie miała tak głęboki kulturowy i społeczny wpływ na naszą polską społeczność Geelong?

Życie w Polsce na początku lat 80. nie było łatwe. Trwające strajki Związku Solidarności przeciwko ówczesnemu komunistycznemu rządowi, niedobory żywności i artykułów pierwszej potrzeby, a wreszcie ogłoszenie stanu wojennego, były dla młodej rodziny Brzostowskich zbyt trudne. Grażyna i jej nieżyjący już mąż Roman postanowili potajemnie opuścić Polskę i szukać azylu w Niemczech, pozostawiając rodzinę, przyjaciół i większość dobytku.

Przybywając do Geelong pod koniec 1982 roku, Grażyna szybko zaangażowała się w życie bardzo prężnie działającej polskiej społeczności. Mając doświadczenie dydaktyczne z Polski, Grażyna zgłosiła się na ochotnika do uczenia małych dzieci języka polskiego w lokalnej Polskiej Szkole Sobotniej, finansowanej wówczas przez Stowarzyszenie Polskich Kombatantów Geelong SPK. Kilka lat później, Wydział Edukacji Wiktoriańskiej przejął administrację i finansowanie wszystkich sobotnich szkół etnicznych, a Grażyna została zatrudniona na kilka lat jako nauczyciel języka polskiego na poziomie VCE. W 1990 roku Grażyna została laureatką nagrody „Nauczyciel Roku” Sobotniej Szkoły Języków Nowożytnych.

Zainteresowania Grażyny wykraczają poza nauczanie języka polskiego. Nie było wątpliwości, że chociaż kochała wszystko w swoim nowym kraju, wewnętrznie tęskniła za pięknymi tradycjami i bogatą kulturą swojej dawnej ojczyzny. Aby wypełnić tę pustkę, Grażyna zaangażowała się mocno w nauczanie polskiego tańca ludowego w lokalnym Zespole Pieśni i Tańca „Krakowiak”, który w tamtych czasach prowadziła pani Kątny. Po przejściu pani Kątny na emeryturę w 1989 roku, Grażyna przejęła kierownictwo Zespołem.

Pasja Grażyny do polskiego tańca ludowego, jej zamiłowanie do polskiej tradycji i kultury zapewniły Zespołowi sukcesy przez następne trzy dekady. Pod jej opieką reputacja zespołu rozprzestrzeniła się nie tylko lokalnie, ale także poza granicami – dotarła do Melbourne i innych stanów. Liczeność zespołu szybko wzrastała, a do Zespołu zapisywali się Polacy od wieku młodzieńczego po entuzjastów w wieku 50+, Australijczyków oraz osoby innych narodowości! Grażyna zawsze miała talent do nakłaniania ludzi do robienia tego, czego nie chcieli i rzeczy, o których nigdy nie sądzili, że mogą robić. Zespół Pieśni i Tańca „Krakowiak” regularnie występował w różnych miejscach na terenie Wiktorii i brał udział w organizowanym co 3 lata Festiwalu PolArt, występując w Hamer Hall w Melbourne Arts Centre. Niestety w 2020 roku zespół został zlikwidowany z powodu braku uczestników.

Pamiętam też jak Grażyna zorganizowała swój pierwszy Bal Debiutantek w Domu Orła Białego na początku lat 90. Postanowiła, że ​​Bal powinien nawiązać do królewskiego polskiego Średniowiecza. Przekonała naszą grupę do przekształcenia głównej sali bankietowej Domu Orła Białego w średniowieczny zamek. Tego wieczora, bawiło się, i to z ogromną przyjemnością, ponad 360 gości. To było wydarzenie, które na zawsze zapamiętam.

Niezadowolona ze wszystkich swoich osiągnięć, podjęła się organizacji uroczystości religijnych jako sposobu na zjednoczenie polonijnej społeczności. Grażyna co roku, przez wiele lat organizowała Jasełka przed rozpoczęciem tradycyjnej polskiej kolacji wigilijnej, naszej „Wigilii”, w Domu Orła Białego. Wydarzenia te były okazją do wspólnych spotkań polonijnych przed Bożym Narodzeniem, przełamania tradycyjnego Opłatka i wymiany życzeń bożonarodzeniowych. Wyobraźnia Grażyny nie miała granic. W czasie, gdy premierę miał słynny film Mela Gibsona „Pasja”, Grażyna postanowiła wyprodukować swój własny spektakl pasyjny tuż przed Wielkanocą w 2002 roku. Ponownie, jej umiejętność wciągania ludzi w role aktorskie, o których nigdy się im nie śniło, była niesamowita. Nawet ci, którzy najwyraźniej nie mieli zdolności aktorskich, jak ja, byli wykorzystywani jako „dodatki” w mniejszych rolach, takich jak np. rzymscy żołnierze i obserwatorzy. Przedstawienie odniosło ogromny sukces. Polacy więcej mówili o produkcji Grażyny niż o wielomilionowej produkcji Mela Gibsona.

Umysł i ciało Grażyny nigdy nie były bezczynne. Nie zdziwiłbym się, że podczas gdy my tu opłakujemy jej smutną śmierć, Grażyna w niebie pracowicie mierzy Archanioła Gabriela, by dopasować go do jego krakowskiego kostiumu, i jednocześnie uczy dwunastu apostołów kroków do pięknego polskiego tańca polonez.

W 2015 roku Grażyna, jako pierwsza kobieta, została wybrana na Prezesa Stowarzyszenia Polaków w Geelongu. Prawdę mówiąc, uważam, że żadna inna kobieta w Australii nie została wybrana na takie stanowisko w polskiej organizacji. Przed wyborem Grażyny na to stanowisko, Dom Orła Białego niestety tracił polskość. Niepokoiły ją także wyzwania finansowe, przed którymi stanął Klub. Pamiętam, jak Grażyna mówiła do mnie „ale nie wiem nic o finansach”. Powiedziałem jej, że nie musi, bo powinna wykorzystać talenty, które najwyraźniej posiadała i zbudować wokół siebie zespół wspierający, tak jak robiła to w swoich poprzednich przedsięwzięciach. I nigdy nie być zbyt dumną by słuchać rad ludzi, których obdarzyła zaufaniem. Grażyna zrobiła to i zrobiła to dobrze. Jako zespół poprowadziła PCA do osiągnięcia celów, które sobie wyznaczyła.

Jako Prezes, Grażyna wyraziła zaniepokojenie tym, że na przestrzeni lat nasza społeczność straciła tak wielu polskich migrantów, którzy przybyli do Geelong na początku lat pięćdziesiątych, przez co straciliśmy bogatą historię tego pokolenia. Dlatego też Grażyna i ja postawiliśmy sobie za zadanie przekonanie jak największej liczby pozostałych Polaków w Geelong do spisania ich osobistych historii migracyjnych. Grażyna i ja pisaliśmy nasze rodzinne historie i zachęcaliśmy innych do tego samego. Grażyna odwiedzała nawet emerytów w domach opieki i namawiała ich, by opowiadali jej swoje historie. Chcieliśmy zakończyć projekt i zorganizować oficjalną premierę w zeszłym roku, niestety COVID-19 pokrzyżował nasze plany. Pod koniec ubiegłego roku zrewidowaliśmy nasze ramy czasowe i ustawiliśmy czerwiec tego roku na oficjalną premierę. Niestety Grażyna nie będzie już z nami, aby świętować to wydarzenie. Bardzo się cieszę, że na bieżąco informowałem Grażynę o projekcie we wczesnym okresie jej choroby, przesyłając jej szkice, które napływały od różnych współpracowników. Będę rekomendował naszemu Komitetowi, abyśmy poświęcili oficjalną inaugurację projektu pamięci Grażyny i jej bezprecedensowemu zangażowaniu na rzecz Polonii w Geelong.

XXX Zjazd Seniora w Geelong

Nie wierzę, że jest zbyt wielu członków jakiejkolwiek społeczności, którzy okazali tak wielkie przywiązanie do swojej kultury i tradycji, a co ważniejsze, którzy robili wszystko, co w ich mocy, aby promować uczucie polskości w naszej społeczności, tak jak robiła to Grażyna. Grażyna często mówiła, jakie mamy szczęście, że mieszkamy w pięknym kraju, w którym możemy być prawdziwymi obywatelami Australii, a jednocześnie swobodnie wyrażać naszą dumę z naszych polskich korzeni i przywiązanie do naszej poprzedniej ojczyzny, Polski, gdzie sama spędziła 32 lata swojego życia.

Na zakończenie mojej pochwały dla Grażyny chciałbym zacytować dwa wersety z pięknej polskiej piosenki „Polskie Kwiaty”. Piosenka, której wielu Polaków często słucha, a nawet śpiewa w nostalgicznych chwilach, gdy wspominają swoje rodziny i przyjaciół, których zostawili w Polsce kilkadziesiąt lat temu; utwór, który Grażyna wybrała do swojego repertuaru podczas odbywającego się co roku wydarzenia „Popołudnie polskiej muzyki i pieśni”, które zorganizowała w Domu Orła Białego w zeszłym roku. Mam nadzieję, że moje tłumaczenie na język angielski wywoła te same emocje, co oryginalne słowa w języku polskim.

Śpiewa ci obcy wiatr, zachwyca piękny świat,
Lecz serce tęskni, bo gdzieś daleko stąd,
Został rodzinny dom – tam jest najpiękniej.

Ref.: Tam właśnie teraz rozkwitły kwiaty:
Stokrotki, fiołki, kaczeńce i maki.
Pod polskim niebem w szczerym polu wyrosły,
Ojczyste kwiaty.
W ich zapachu, urodzie jest Polska.

W imieniu Komitetu i członków Stowarzyszenia Polaków w Geelongu, Grupy Mercury, pracowników Domu Orła Białego, zespołu Johnny & Martin’s Bistro, Geelong Society of Operatic and Dramatic Arts, byłych członków Zespołu Pieśni i Tańca „Krakowiak” oraz Breakwater Eagles Soccer Club, składam kondolencje synowi Grażyny – Marcinowi i córce Monice oraz ich małżonkom, Jej wnukom, partnerowi Grażyny – Frankowi, Jej siostrze Eli i Jej szwagrowi Henrykowi, jej siostrzeńcom Kacprowi i Bartkowi. Nasze myśli i modlitwy są z Wami wszystkimi w tym smutnym czasie.

Żegnam cię Grażyno. Będzie nam Ciebie brakowało, ale nigdy nie zostaniesz zapomniana.

Henry Szkuta
Sekretarz
Stowarzyszenie Polaków w Geelongu Inc.